Lisowce lipiec 2019 r.
 
 
W poniedziałek 8 lipca br. wolontariusze Fundacji Studio Wschód spotkali się we Wrocławiu przed gmachem Urzędu Marszałkowskiego  na uroczystej odprawie. Uczniowie, przede wszystkim dolnośląskich i opolskich szkół, zaopatrzeni w dary dla rodaków, białe i czerwone znicze a także sprzęt do pracy ok. godz.20.00 wyruszyli w konwoju prowadzonym przez motocyklistów Rajdu Katyńskiego, na Kresy Wschodnie.
 
Wcześniej , w podniosłej atmosferze wolontariuszy pożegnali: Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Andrzej Dera, Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Cezary Przybylski i inicjatorka akcji, Grażyna Orłowska-Sondej.
 
 
Wolontariusze z naszej szkoły skierowani zostali na cmentarz we wsi Lisowce ,w obwodzie tarnopolskim. Grupę tworzyli : Emilia Wolańska, Oliwia Pańkowska i Boguś Jajkiewicz. Przyłączyli do nich uczniowie Zespołu Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej: Kacper Buczek i Filip Brutkiewicz.
 
 
Trasę liczącą ok.900 km przebyliśmy wynajętym przez Fundację busem, kwaterując się rankiem następnego dnia w hotelu Tanya w miejscowości Czortków. Stąd do cmentarza w Lisowcach było jeszcze ok .20 km.
 
 
Zapomniany cmentarz Polaków leży na łagodnym stoku wzgórza. Na jego teren wchodziliśmy przez gospodarstwo życzliwej nam rodziny ukraińskiej. Konkretnie przez… chlewik.
 
Pierwsze wrażenie było prawdziwym szokiem.
 
Przed nami stała “ściana” traw , krzewów i drzew ,wśród których gdzieniegdzie widać było nagrobne krzyże.
 
 Bardzo urodzajna ziemia i ciepły klimat, sprawiły że roślinność pozostawiona sama sobie bujnie się rozrosła, tworząc trudną do przebycia "dżunglę".
 
 
W oczy rzucała się przede wszystkim wielka różnorodność traw. Wysokie i niskie, rzadkie i gęste kępy, niektóre pokryte drobnym kolorowym kwieciem. Wśród traw płożyły się powoje. Długie, zazwyczaj kolczaste pędy rozrastały się we wszystkie strony, przenikając, obejmując i tłumiąc niskopienną roślinność. Znad traw i powojów wystawały różnego rodzaju krzewy. Wiele z nich jak np. dzikie róże, jeżyny i maliny uzbrojone były w długie kolce.
 
Większość tych roślin była jeszcze w okresie kwitnienia, zachwycając nasze oczy feerią barw swoich kwiatów.
 
Nad wszystkim górowały jednak drzewa. Wśród nich prym wiodły, nie lubiane przez nas akacje. Ich kolce często raniły  dłonie i ramiona, a nierzadko i plecy. Dużo było dzikich  włoskich orzechów, klonów i jesionów.
 
 
Naszym zadaniem na cmentarzu były prace porządkowe, polegające na wycince i usunięciu wszelkiej roślinności tworzący tę "dżunglę".
 
Klęcząc na kolanach, ogromnymi sekatorami wycinaliśmy trawy, powoje i cieńsze krzewy, piłą spalinową - drzewa. Następnie ściętą roślinność układaliśmy w kopce za pomocą grabi, grubsze gałęzie i drzewa trzeba było zanieść na rękach. Po dwóch dniach schnięcia kopce nadawały się do spalenia.
 
 
Praca naszej grupy trwały pełne osiem dni, przez około 6 godzin dziennie.
 
W trakcie, krótkiego w sumie, pobytu  w Lisowcach udało nam się odsłonić mogiły naszych przodków na ok. trzeciej części cmentarza.
 
Podsumowując wyjazd na Ukrainę należy uznać ,że uczniowie naszej szkoły powinni nadal brać udział w akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia" w następnych latach.
 
Jest to świetna lekcja nie tylko historii i patriotyzmu, ale też poświęcenia, ciężkiej fizycznej pracy i współdziałania w grupie.